Plan dnia
Jedno jest pewne. Dla studenta doba trwa zawsze za krótko, a czasu na sen jest zawsze za mało. Student wstaje wtedy, kiedy to już naprawdę konieczne. Jeśli może pospać 2 minuty dłużej, na pewno to wykorzysta. Potem prędkie śniadanie (choć czasem już pora na obiad), prowizoryczna toaleta poranna (choć inaczej ta kwestia wygląda u studentek), nerwowe poszukiwanie czystych ciuchów, ubranie się, zeszyt i długopis pod pachę i student jest gotowy do wymarszu. Na uczelni spędza niezbędne minimum swojego cennego czasu. Ni dłużej, ni krócej. Wykłady nieobowiązkowe, na nie chadza się z nudów. Z ćwiczeniami jest problem, bo na nie trzeba by jeszcze conieco umieć. Więc po powrocie z uczelni i zjedzeniu jako takiego obiadu, student bierze się za naukę (chyba nie trzeba dodawać, że na nią również poświęca niezbędne minimum). A potem dopiero zaczyna się życie! Gry komputerowe, Internet, odwiedziny koleżanek i kolegów z ościennych pokoi, wypady na piwo, czasem jakaś inteligentna lektura. Aż w końcu przychodzi czas, gdy zaczyna się odczuwać znużenie, gdyż życie studenckie jest ogromnie męczące. Więc po prostu idzie się spać.